Przyznam, że “Kosmiczna Medytacja” jest jedną z moich ulubionych książek wydanych przez Okulturę, jak też obok “Księgi Rozkoszy”, jest moim ulubionym magicznym grimuarem. Mimo przepastnych różnic dzielących autorów obu ksiąg, można odnaleźć między nimi subtelną nić porozumienia i podobieństw, zarówno w teorii jak i wyłożonej praktyce. Jednakże o tym opowiem trochę później.
Szczerze mówiąc, nie oczekiwałem po książce o tak nikłej objętości, tak potężnych zasobów magicznej wiedzy i metody. W istocie, zamiast ogromu tabel korespondencji, przydługich opisów rytuałów i wielce oświeconej wiedzy wspartej tonami praktyk, mamy tutaj do czynienia z wprost zadziwiająco prostą metodą na kontakt i pracę z duchami, która dla pogrążonych w zachodniej tradycji magicznej okultystów mogłaby wywołać salwy śmiechu gdyby nie to, że… jest skuteczna.
Tak, Michael Bertiaux daje nam do ręki potężne narzędzie inicjacyjne, które we wprawnych rękach może okazać się kluczem do prywatnej rozkoszy i oświecenia, wystarczy skorzystać ze wskazówek autora, by przy odrobinie pracy i poświęcenia zacząć zupełnie nowe, lepsze życie. Bez względu na to, jak zabrzmiało poprzednie zdanie, nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym psychoterapeutycznym podręcznikiem w magicznych ciuszkach, jakich pełno na współczesnym rynku ezoteryki. O nie, mili państwo. Jest to kawał pełnokrwistego okultyzmu dla freaków nielubiących ograniczać swej wyobraźni racjonalizmem i scjentyzmem. Autor odrzuca naukowy materializm i z pełną świadomością robi niemalże wykład z filozofii idealistycznej,korzysta z metafizyki robiąc “podkład” pod praktykę. Mam pełną świadomość, że dla niektórych zainteresowanych tematem okultyzmu, może to być ciężkostrawny kawał myśli, który prędzej nadaje się do kosza, niźli poważnej praktyki. Jest to w zasadzie jedyny minus tej książki, będący w zasadzie czynnikiem dyskwalifikującym ją w oczach być może sporej grupy ludzi. Miejmy jednak nadzieję, że ludzi przedkładających zabawę i radość płynącą z poznawania niezwykłych pomysłów Bertiauxa, nad smutne pierdolenie będzie zdecydowanie więcej :)
A praktyka jest zaskakująco prosta! Sposobem w jaki Bertiaux proponuje kontaktować się ze światem duchów, jest ni mniej ni więcej, najprostsza w świecie medytacja. Nie ta, okraszona uczonymi wywodami joginów, lecz najprostsza w świecie aktywność umysłu przynależna każdemu człowiekowi, dostępna w każdych warunkach i o każdym czasie(jako najlepszych nauczycieli medytacji, Bertiaux wymienia koty!). Jedyne czego wymaga autor to konsekwencji w używaniu jej i chęci kontaktu z naszymi duchami, które będą naszymi strażnikami i przewodnikami po krajobrazach Umysłu. Wychodząc z tak prostych założeń, możemy swobodnie eksplorować przestrzenie inspiracji, wiedzy i radości, a w ostateczności osiągnąć oświecenie, bo też i taki cel przypisuje Bertiaux kosmicznej medytacji: zrozumienie, że nasza indywidualna świadomość jest częścią Jednego Umysłu który jest Wszystkim. I tutaj chciałbym wspomnieć o podobieństwach między dziełem Bertiauxa i Spare’a. W obu przypadkach mamy wyłożenie z niezwykłą prostotą największych ezoterycznych tajemnic, jak i dostajemy do rąk niezwykle proste metody urzeczywistniania ukazanych celów. Co ciekawe, Bertiaux upraszcza sprawę kontaktu z duchami(naszymi mocami) jeszcze bardziej niż Spare(który używał do tego celu obrazów i znaków graficznych), opierając się tylko na aktywności mentalnej, unikając jakiejkolwiek zewnętrznej symboliki(poza przykładami rytuałów zaczerpniętych z tradycji Bon-Po, jednak są one opcjonalnie podane przez autora który uważa je za najskuteczniejsze w osiąganiu głębokiej medytacji i transu, lecz nie ma przeszkód by używać do tych celów innych technik).Graficzna oprawa książki jest doskonała. Zespół Okultury stanął na wysokości zadania, okraszając książkę cudnymi ilustracjami Moniki Cichockiej i piękną okładką, będącą jej współautorstwa. I last, but not least, do plusów należy dodać interesujące wprowadzenie do książki, napisane przez tłumacza tegoż grimuaru Bartosza Samitowskiego, rozjaśniające trochę naszą wiedzę o autorze i kultywowanej przez niego tradycji gnostyckiego wudu.
Podsumowując, odradzałbym tą książkę wszystkim ludziom przyzwyczajonym do naukowo psychologicznego dyskursu w okultyzmie(choć w ramach łamania skostniałych przekonań…), natomiast z całego serca polecam ją poszukiwaczom niczym nie ograniczonych umysłowych rozkoszy i poważnej drogi do oświecenia.
Z szacunkiem, Dobek.
M. Bertiaux “Kosmiczna Medytacja” wyd. Okultura 2009
PS. W niedalekiej przyszłości spodziewajcie się kolejnych dwóch recenzji mojego autorstwa, tym razem będą to książki “Visual Magick” Jana Friesa i “Tactical Magick” Setha.
