feed-image RSS

Archiwum Kategorii: ‘Raporty’

Recenzja konferencji LAShTAL PRESS (Gdańsk 2009)

Sobota, wrzesień 12th, 2009

Było naprawdę fajnie. Ponad wszelką wątpliwość i z pewnością przeszywającą na wskroś wszelką niepewność - było to najciekawsze okultystyczne spotkanie/ wydarzenie tego lata. Pełen profesjonalizm i obycie od strony organizacji konferencji. Treść wystąpień dobrana i przekazana w sposób skrupulatny i co najważniejsze nigdy nie wyczerpujący danej tematyki - pozostawiający przestrzeń dla refleksji odbiorcy. Wspaniałe, bardzo kameralne zakończenie, przy atmosferze wypełnionej “agape dla dorosłych” deifikującej ciało i zmysły. Bezsprzecznie i jednomyślnie zachęcamy do uczestnictwa w każdej tego typu inicjatywie wydawnictwa LAShTAL PRESS.

Powyższą recenzję i sprawozdanie na potrzeby serwisu ciemnosc.com (oficjalny sponsor wszystkich sponsorów) oraz dla Was - naszych ulubionych czytelników sporządzili:
011111000 & Bestia Satanos Khaoi aka NAI-AI.

Forum c.com zamknięte :)

Poniedziałek, czerwiec 15th, 2009

Jak zapewne zapewne niektórzy z naszych użytkowników zauważyli, forum platformy c.com jest od wczoraj wyłączone. Poszukujemy chętnych do pomocy w zredagowaniu artykułów na bazie wybranych wątków z forum, osoby takie prosimy o kontakt na adres e-mail staff@ciemnosc.com.

Decyzja o zamknięciu forum rozważana była już od dłuższego czasu w rdzeniu koordynacji platformy, teraz została urzeczywistniona. Wszystkim zainteresowanym chciałbym także oznajmić, iż nie przewidujemy ponownego uruchomienia forum, w każdym bądź razie nie w tej formie, i nie jako oficjalnej części platformy.

PS. TO PRAWDA
PS2. Regulamin także ulegnie wkrótce zmianie

Nowe wydawnictwo Okultury - chaosmos.pl

Wtorek, czerwiec 2nd, 2009

Wczoraj, tj 1 czerwca 2009 e.v. (ew 7 dzień Konfuzji YOLD 3175) w katalogu wydawnictwa Okultura pojawiła się nowa pozycja, pod dosyć chwytliwą nazwą “Chaosmos.pl“. Ma zawierać dokonania takich artystów, jak Anna Maria Bauer, Erwin Sówka, Robert Szczerbowski, Andrzej Urbanowicz czy Henryk Waniek. Dodatkowo swoje prace ma okazje zaprezentować całkiem duża grupa utalentowanych debiutantów. Album wedle katalogu wydany jest w formacie A4 oraz twardej oprawie, zawiera  67 kolorwych i 57 czarno-białych prac, które w zamierzeniu pokazać mają artystyczne perspektywy w pracy z ludzkim umysłem (magia, szamanizm, hermetyzm, alchemia etc). Dodatkowym elementem jest płyta z 14 projektami muzycznymi, wedle Okultury o charakterze transowym, eksperymentalnym jak i rytualnym, w tym m.in. Za Siódmą Górą, Job Karma, Karpaty Magiczne, Christblood i Hati. Wydawnictwo prezentuje się w ten sposób:

Okładka i płyta chaosmos.pl

Okładka i płyta chaosmos.pl

Redakcja ciemnosc.com w najbliżych dniach najprawdopodobniej zamówi to wydawnictwo, a za jakiś czas zamieścimy jego recenzję.

Psychodelia Andrzeja Urbanowicza

Środa, maj 27th, 2009

Dziś (27.05.09) o godzinie 17:30 w sali sympozjalnej III Wydziału Nauk Społecznych (UŚ) miało miejsce ostatnie w bieżącym roku akademickim spotkanie Koła Naukowego Myśli Nieliniowej wieńczącym cykl wystąpień dotyczących szeroko rozumianego zagadnienia alternatywnych stanów świadomości człowieka – Psychodelia. Spotkanie to było nadzwyczaj wyjątkowe z powodu osoby prowadzącej je – Andrzeja Urbanowicza, myśliciela mającego doniosły wkład w kształt polskich środowisk artystycznych i ezoterycznych, będącego także współtwórcą m.in. takiej inicjatywy jak „Krąg Oneiron”.

Przedmiotem tego wystąpienia było przede wszystkim zwrócenie uwagi na rolę doznań psychodelicznych w biologicznej i społeczno kulturowej ewolucji człowieka. Już bowiem u zarania dziejów mamy do czynienia z pewnym nagłym, spontanicznym przełomem pojawienia się dynamicznej formy świadomości i zdolności do operowania na wizerunkach oraz symbolach przez archaicznego człowieka. Wszelkie pierwotne formy sztuki oraz kultu jak wynika ze źródeł archeologicznych do których odwołał się Prowadzący, nawiedzają człowieka w momencie gdy ten poznaje właściwości roślin, których działanie ma charakter właśnie psychodeliczny. Andrzej Urbanowicz na podstawie tej historycznej zbieżności doszukuje się źródeł dynamicznego rozwoju cywilizacji w wewnętrznym doświadczeniu obrazotwórczym, a nawet zauważa, że „obraz to podstawa cywilizacji”.

Współcześnie frakcje społeczeństwa zorganizowane politycznie bądź autorytety zinstytucjonalizowanych religii jednomyślnie występują przeciw takim formą zmiany świadomości. U podłoża tej opozycji, jak zauważa Andrzej Urbanowicz, leżą ideologie purytańskie i rasistowskie zrodzone przy udziale ksenofobii. Państwo przyjmuję rolę „namolnego tatusia”, źródła wszelkich nakazów i zakazów wkraczających w sfery „naszej” świadomości. Wiele autorytetów świata polityki i religii demonizuje pojęcia psychodelików nazywając je „narkotykami”. Pojęcie to jest o tyle karykaturalne, że na poziomie języka, jedyne co kojarzy nam się z tym słowem to kategorie o zabarwieniu mocno negatywnym. Są to wszelkiego rodzaju asocjacje między pojęciem narkotyk – śmierć, narkotyk – uzależnienie, narkotyk – narkoman, ćpun. Należy mieć te świadomość że są to jak najbardziej językowe nadużycia. Kiedy widzimy na ulicy narkomana, widzimy osobę chorą na uzależnienie co nie jest konsekwencją li tylko samych substancji z jakich korzystał ten człowiek ale przecież przede wszystkim z braku pewnej świadomości, dojrzałej wiedzy o substancjach psychoaktywnych. Młodych osób nie informuje się jakie występują różnice pomiędzy substancjami psychoaktywnymi, nie dostarcza się im niezbędnej wiedzy jakie są realne konsekwencje spożycia tej czy innej substancji, a zamiast tego próbuje się im wmówić że narkotyki są po prostu złe i doprowadzają do efektu jaki znamy z szerokiego studium przypadków narkomanii. Jest to zdaniem Andrzeja Urbanowicza podstawowy błąd, ponieważ młode osoby mają kontakt z narkotykami (w czym się nie należy oszukiwać) i w przypadku okazji spróbowania takiej substancji jak THC szybko obalą w swojej głowie „mity dorosłych” że jakoby marihuana zabijała czy była niebezpieczna, więcej nawet – wtedy nic nie stanie im na przeszkodzie w spróbowaniu tych naprawdę niebezpiecznych substancji jak opiaty. Dlatego też demonizacja substancji psychoaktywnych jest bardzo niedojrzałym i niebezpiecznym w konsekwencji zabiegiem czy nawet manipulacją ze strony władz.

Poza powszechnie znanymi i poznawczo dostępnymi negatywnymi aspektami substancji psychoaktywnych istnieją jeszcze te pozytywne o których rzadko się cokolwiek wspomina. Substancje te możemy powiązać z duchowo rozumianym wglądem we własną świadomość i w świat jako taki. Andrzej Urbanowicz rozumie w tym względzie mózg bardziej jako odbiornik świadomości niż jej generator. Podobnie jak w przypadku radia mózg nastawiony jest na odbiór przeważnie liniowej rzeczywistości mainstreamu, jednakże zdolny jest do wglądu w niedostępne normalnie rzeczywistości, podobnie jak radio może odbierać inną stację. Sposobem na osiąganie tych odmiennych stanów wglądowych w rzeczywistość są popularne psychodeliki znane już od czasów pierwszych szamanów. Rośliny te postrzega się jako pomocne w osiągnięciu pewnego zrozumienia, będące środkiem do poznawania czy badania wymiarów naszej egzystencji. Takie ujęcie z pewnością odmienne od znanych skojarzeń narkotyków z uzależnieniem przedstawia omawiane substancje jako istotne w rozwoju człowieka. Waga tej istotności z pewnością związana jest z wewnętrzną motywacją każdego człowieka do zmiany swojej świadomości. Na przestrzeni życia ludzie uczą się tego dokonywać na najbardziej rozmaite, często niebezpieczne sposoby, poprzez sport jak np. wspinaczka wysokogórska czy poprzez środki społecznie akceptowane jak alkohol (swoją drogą o niebo bardziej niebezpieczniejszy od wielu zakazanych środków psychodelicznych). Na przestrzeni historii znamy ich wkład w literaturę, muzykę i sztukę. Psychodeliki nie oszczędziły także tak donośnych sfer jak nauka (przykładowo helisa DNA została „zobaczona” przez Francisa Cricka na tripie LSD) czy technologia (komputer osobisty jako efekt imprezek z udziałem LSD także). To ogromne studium przypadku mające nie mały wpływ na ewolucję wielu aspektów ludzkiej cywilizacji jest nadal marginalizowane, niedoceniane i karykaturowane. Poznawcze korzyści z korzystania z substancji psychodelicznych są silnie represjonowane za pośrednictwem naszego obywatelskiego udziału, jednak ludzie zapytani o to czemu mają służyć określone restrykcje związane z „narkotykami” nie potrafią udzielić odpowiedzi bardziej intelektualnie wyszukanej niż „bo to złe”. Ogół obaw związanych z zażywaniem substancji psychoaktywnych ocenić można jako w większości zagrożenie wirtualne, nie realne. Strach i lęk w tym przypadku umożliwiają państwu przyjęcia wcześniej wspomnianej roli „namolnego ojca”, którego jesteśmy niedojrzałym dzieckiem, a problem ten może dotyczyć naszej osobistej wolności. Jeżeli za spożywanie substancji psychoaktywnej w celu doznania choćby wglądu we własną świadomość idę do więzienia, to moja wolność staje się prawdziwie wirtualnym zjawiskiem. Andrzej Urbanowicz trafnie zauważył w tym miejscu:

„Jeżeli nie jesteśmy suwerenami własnej świadomości to w czym jesteśmy suwerenami?”

Co tak naprawdę jest zbrodnią względem naszej świadomości? Jej umniejszanie do średniej doświadczenia psychospołecznego czy też próba ewolucji świadomości także dostępnymi środkami psychoaktywnymi będącymi jedną z dróg w stronę samopoznania?

…Być może mocno spowalniamy postęp cywilizacji kierując się wszczepianym nam neurotyzmem czy lękiem przed staniem się odpowiedzialnymi za siebie i tracimy szansę na świadomie kierowaną ewolucję. Jak to podsumował Dr Mirosław Piróg, „jeżeli człowiek jest nieszczęśliwy łatwiej na niego wpływać”… być może dlatego substancje psychoaktywne są zakazane.

Spotkanie zorganizowane było przez członków Koła Naukowego Myśli Nieliniowej przy współpracy z Towarzystwem Bellmer.

Relacje sporządził 011111000

Recenzja “Kosmicznej Medytacji”

Czwartek, kwiecień 9th, 2009

Przyznam, że “Kosmiczna Medytacja” jest jedną z moich ulubionych książek wydanych przez Okulturę, jak też obok “Księgi Rozkoszy”, jest moim ulubionym magicznym grimuarem. Mimo przepastnych różnic dzielących autorów obu ksiąg, można odnaleźć między nimi subtelną nić porozumienia i podobieństw, zarówno w teorii jak i wyłożonej praktyce. Jednakże o tym opowiem trochę później.

Szczerze mówiąc, nie oczekiwałem po książce o tak nikłej objętości, tak potężnych zasobów magicznej wiedzy i metody. W istocie, zamiast ogromu tabel korespondencji, przydługich opisów rytuałów i wielce oświeconej wiedzy wspartej tonami praktyk, mamy tutaj do czynienia z wprost zadziwiająco prostą metodą na kontakt i pracę z duchami, która dla pogrążonych w zachodniej tradycji magicznej okultystów mogłaby wywołać salwy śmiechu gdyby nie to, że… jest skuteczna.

Tak, Michael Bertiaux daje nam do ręki potężne narzędzie inicjacyjne, które we wprawnych rękach może okazać się kluczem do prywatnej rozkoszy i oświecenia, wystarczy skorzystać ze wskazówek autora, by przy odrobinie pracy i poświęcenia zacząć zupełnie nowe, lepsze życie. Bez względu na to, jak zabrzmiało poprzednie zdanie, nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym psychoterapeutycznym podręcznikiem w magicznych ciuszkach, jakich pełno na współczesnym rynku ezoteryki. O nie, mili państwo. Jest to kawał pełnokrwistego okultyzmu dla freaków nielubiących ograniczać swej wyobraźni racjonalizmem i scjentyzmem. Autor odrzuca naukowy materializm i z pełną świadomością robi niemalże wykład z filozofii idealistycznej,korzysta z metafizyki robiąc “podkład” pod praktykę. Mam pełną świadomość, że dla niektórych zainteresowanych tematem okultyzmu, może to być ciężkostrawny kawał myśli, który prędzej nadaje się do kosza, niźli poważnej praktyki. Jest to w zasadzie jedyny minus tej książki, będący w zasadzie czynnikiem dyskwalifikującym ją w oczach być może sporej grupy ludzi. Miejmy jednak nadzieję, że ludzi przedkładających zabawę i radość płynącą z poznawania niezwykłych pomysłów Bertiauxa, nad smutne pierdolenie będzie zdecydowanie więcej :)

A praktyka jest zaskakująco prosta! Sposobem w jaki Bertiaux proponuje kontaktować się ze światem duchów, jest ni mniej ni więcej, najprostsza w świecie medytacja. Nie ta, okraszona uczonymi wywodami joginów, lecz najprostsza w świecie aktywność umysłu przynależna każdemu człowiekowi, dostępna w każdych warunkach i o każdym czasie(jako najlepszych nauczycieli medytacji, Bertiaux wymienia koty!). Jedyne czego wymaga autor to konsekwencji w używaniu jej i chęci kontaktu z naszymi duchami, które będą naszymi strażnikami i przewodnikami po krajobrazach Umysłu. Wychodząc z tak prostych założeń, możemy swobodnie eksplorować przestrzenie inspiracji, wiedzy i radości, a w ostateczności osiągnąć oświecenie, bo też i taki cel przypisuje Bertiaux kosmicznej medytacji: zrozumienie, że nasza indywidualna świadomość jest częścią Jednego Umysłu który jest Wszystkim. I tutaj chciałbym wspomnieć o podobieństwach między dziełem Bertiauxa i Spare’a. W obu przypadkach mamy wyłożenie z niezwykłą prostotą największych ezoterycznych tajemnic, jak i dostajemy do rąk niezwykle proste metody urzeczywistniania ukazanych celów. Co ciekawe, Bertiaux upraszcza sprawę kontaktu z duchami(naszymi mocami) jeszcze bardziej niż Spare(który używał do tego celu obrazów i znaków graficznych), opierając się tylko na aktywności mentalnej, unikając jakiejkolwiek zewnętrznej symboliki(poza przykładami rytuałów zaczerpniętych z tradycji Bon-Po, jednak są one opcjonalnie podane przez autora który uważa je za najskuteczniejsze w osiąganiu głębokiej medytacji i transu, lecz nie ma przeszkód by używać do tych celów innych technik).Graficzna oprawa książki jest doskonała. Zespół Okultury stanął na wysokości zadania, okraszając książkę cudnymi ilustracjami Moniki Cichockiej i piękną okładką, będącą jej współautorstwa. I last, but not least, do plusów należy dodać interesujące wprowadzenie do książki, napisane przez tłumacza tegoż grimuaru Bartosza Samitowskiego, rozjaśniające trochę naszą wiedzę o autorze i kultywowanej przez niego tradycji gnostyckiego wudu.

Podsumowując, odradzałbym tą książkę wszystkim ludziom przyzwyczajonym do naukowo psychologicznego dyskursu w okultyzmie(choć w ramach łamania skostniałych przekonań…), natomiast z całego serca polecam ją poszukiwaczom niczym nie ograniczonych umysłowych rozkoszy i poważnej drogi do oświecenia.

Z szacunkiem, Dobek.

okl_kosmiczna_medytacjaM. Bertiaux “Kosmiczna Medytacja” wyd. Okultura 2009

PS. W niedalekiej przyszłości spodziewajcie się kolejnych dwóch recenzji mojego autorstwa, tym razem będą to książki “Visual Magick” Jana Friesa i “Tactical Magick” Setha.

    Kategorie

    Archiwa

    Mind Cloud

    RSS Portal

    RSS Forum

    • Wystąpił błąd; prawdopodobnie kanał chwilowo nie działa. Spróbuj ponownie później.