Chyba każdy słyszał już o słynnych sklepach z dopalaczami, które pojawiły się w większych miastach Polski (a te mniej oficjalne nawet w miastach 20-tysięcznych). Funshopy, bo tak nazywa się te sklepy, oferują legalne substancje psychoaktywne (głównie: salvia boska, mieszanka ziołowa spice i wiele stymulantów zawierających benzylopiperazynę), zastrzegając przy tym, że sprzedawane produkty są przeznaczone do celów kolejcjonerskich, tudzież stanowią nawóz do kwiatków (sic!). Dla “poważnych” psychonautów, produkty te, może z wyjątkiem salvii, raczej nie są niczym specjalnym i mają delikatne działanie.
Niedawno jednak pojawił się jeden problem z dopalaczami - nie są tolerowane przez władze - policję, prokuraturę, sanepid, aż wreszcie samych polityków. I tak, w kraju paradoksów, zaczęła się nagonka na legalne specyfiki, sprzedawane w legalny sposób. Słyszy się coraz częściej - funshop w Lublinie został zamknięty przez sanepid, w Zielonej Górze straż miejska ma legitymować osoby, które odwiedzają sklep, a w Legnicy Inspekcja Handlowa nakazuje wysofanie 23 (oficjalnie 22, ale kto wie co jeszcze) produktów.
W związku z tym, powstała nawet internetowa akcja DOPALAMY.com, która protestuje przeciwko nagonce na legalne specyfiki, sprzedawane w legalny sposób. Jak wszystko się potoczy, zobaczymy wkrótce…
