feed-image RSS

Posty o tagu ‘Książka’

“Zakazana wiara” - recenzja

Sobota, czerwiec 13th, 2009

Od paru lat o gnostykach i gnostycyzmie robi się coraz głośniej, głównie za sprawą książki i filmu “Kod Leonarda da Vinci” czy Ewangelii Judasza. Na początku moich duchowych poszukiwań mocno również byłem mocno wgryziony w temat, był moją ogromną fascynacją.Później jakoś to osłabło, lecz teraz zauważam u siebie wznowione zainteresowanie tą tematyką. Jak z nieba spadła mi książka pt. “Zakazana wiara” którą ujrzałem przechodząc się niedawno po księgarni. To rzadko spotykane, aby natrafić w całym szambie które zalewa rynek książek o tematyce religijnej na taką która będzie choć trochę dobra. Po krótkim wglądzie w treść postanowiłem ją kupić, takoż powędrowałem do domu
ciekawy co mnie czeka.

Trochę się bałem, że okaże się to kolejną pułapką, gniotem wydanym na fali popularności książek Dana Browna, lecz szczęśliwie się zawiodłem: Richard Smoley wykonał kawał dobrej roboty. Mamy tu do czynienia z doskonałym popularnonaukowym dziełem opatrzonym wieloma cennymi i inteligentnymi dygresjami i bardzo sceptycznym, lecz zostawiającym pole do działania wyobraźni podejściem.Jest to historyczny rys rozwoju myśli gnostyckiej przedstawiony trochę po łebkach, ale myślę, że wymagała tego forma tego wydawnictwa, które z założenia nie miało być wgryzaniem się w poszczególne doktryny w celu wyjaśniania teozoficznych zawiłości, lecz przedstawieniem ich w jako część rozwoju myśli.Mamy więc podróż przez starożytny Egipt, pierwsze lata naszej ery kiedy religijny i społeczny klimat przypominał naszą obecną rzeczywistość oraz późniejsze czasy i doktryny na które wpływ miała myśl gnostycka: kabałę,średniowieczne herezje, renesansowy hermetyczny okultyzm, różokrzyż, masonerię(pisząc o lożach masońskich Smoley wspomniał o loży Iluminati założonej przez znanego wszystkim Adama
W.Czy to przypadek, że wspomnienie o niej znalazło się na stronie 223 razem ze wspomnieniem o R.A Wilosnie i trylogii Iluminatus? :D ) aż po teozofię i odrodzenie gnozy w XIX wieku głównie przez działalnść G.R.S Mead’a który przełożył na angielski dzieło Pistis Sophia i starał się pisać o gnozie nie z punktu widzenia akademickiego dyskursu, ale jako o duchowej ścieżce którą można współcześnie podążać.Dziwi mnie trochę, że autor wspomniał w tym kontekście o Bławatskiej i teozofii, lecz nie napisał nic o zakonie Złotego Brzasku czy Aleistrze Crowleyu(choć jego nazwisko raz pada w książce) który wręcz na pewno miał wspólnego zdecydowanie więcej z gnozą i gnostycyzmem w jakimkolwiek sensie, niż madame Bławatska.Autor kończy swoje rozważania przypominając nam o postaciach Williama Blake’a czy Jakuba Boehme pisząc o nich jako o swego rodzaju “duchowych” kontynuatorach gnostyckiej filozofii, bo o historycznej ciągłości przekazu nie może być mowy.Dostajemy też garść informacji o gnostyckich inspiracjach w dziele C.G Junga, Philipa K. Dicka (szczególnie trylogia VALIS) i w filmie Matrix.

Na sam koniec autor pozwolił sobie na wyśmienite moim zdaniem rozważania na temat gnostyckiego Demiurga który wraz z archontami według autora miałby być symbolizacją naszy własnych ograniczeń poznawczych i słabości.Równie ciekawe są podrozdziały o nowo narodzonych chrześcijanach i ich doświadczeniach do których autor podchodzi baardzo krytycznie, wręcz kpi.Zafascynowała mnie też teoria Wouter J. Hanegraffa, badacza historii filozofii hermetycznej, którą przytacza Smoley: mianowicie Hanegraff uważa, że Zachodnia cywilizacja wyrasta z trzech korzeni: rozumu(którą reprezentuje instytucjonalna nauka), wiary (instytucjonalne chrześcijaństwo) i gnozy która naucza, że “do prawdy można dotrzeć jedynie poprzez osobiste, wewnętrzne objawienie… Ta “wewnętrzna wiedza” nie może zostać przekazana za pomocą dyskursywnego języka (który sprowadziłby ją do zwyczajnej racjonalnej wiedzy). Nie może być też przedmiotem wiary… ponieważ jedynym autorytetem, jaki posiada, jest autorytet osobistego, wewnętrznego doświadczenia “.Dochodzimy do konkluzji, że historia Europy jest zdecydowanie dominowana przez wiarę i rozum które nawzajem się zwalczają bądź współistnieją. Gnoza natomiast jest nieuznawana przez obie formy myśli(była spychana do podziemia i tam egzystowała i nadal egzystuje): przez wiarę ponieważ nie opiera się na religijnym doświadczeniu z drugiej ręki i dogmaty wiary, przez rozum ponieważ jest “irracjonalna” i antyautorytarna(bądź co bądź wiara w autorytety to ciągle żywa część środowiska naukowego).Konkludując, Hanegraff uważa gnozę za przejaw typowej zachodniej kontrkultury.

Być może gdyby za taką tematykę zabrał by się mniej zdolny autor, otrzymalibyśmy prawdziwy misz-masz i gniota kiepskiej wartości, lecz Smoleyowi wyszło to bardzo dobrze, widać, że facet zna się na tym o czym pisze, tak więc każdy posiadający intelektualne rozeznanie w ezoterycznych tradycjach zachodu będzie czuł się jak u siebie w domu.Autor nie rozpisuje się na temat swych duchowych doświadczeń, lecz tu i ówdzie zostawia tropy świadczące, że i samo gnosis nie jest mu obce…
“Zakazaną wiarę” czyta się piekielnie dobrze i myślę, że każdy choć odrobinę zainteresowany tematem wchłonie wiedzę tam zawartą niczym gąbka i będzie chciał więcej.Jedynym problemem o którym już wspomniałem, to fakt iż Smoley zdaje się skakać tylko po poszczególnych tematach, nie zagłębiając się na dłużej. Lecz na jego obronę trzeba przyznać, że po prostu tak musiał by przekaz zachował czytelność i spoistość. Kończąc, uważam, że ta książka to świetny punkt do rozpoczęcia swej przygody z wspaniałym światem gnostyków jak i być może stanie się motywatorem do duchowych poszukiwań w najlepszym tego słowa znaczeniu.

“Zakazana wiara” Richard Smoley

wyd. Albatros 2007zakazana

Recenzja “Kosmicznej Medytacji”

Czwartek, kwiecień 9th, 2009

Przyznam, że “Kosmiczna Medytacja” jest jedną z moich ulubionych książek wydanych przez Okulturę, jak też obok “Księgi Rozkoszy”, jest moim ulubionym magicznym grimuarem. Mimo przepastnych różnic dzielących autorów obu ksiąg, można odnaleźć między nimi subtelną nić porozumienia i podobieństw, zarówno w teorii jak i wyłożonej praktyce. Jednakże o tym opowiem trochę później.

Szczerze mówiąc, nie oczekiwałem po książce o tak nikłej objętości, tak potężnych zasobów magicznej wiedzy i metody. W istocie, zamiast ogromu tabel korespondencji, przydługich opisów rytuałów i wielce oświeconej wiedzy wspartej tonami praktyk, mamy tutaj do czynienia z wprost zadziwiająco prostą metodą na kontakt i pracę z duchami, która dla pogrążonych w zachodniej tradycji magicznej okultystów mogłaby wywołać salwy śmiechu gdyby nie to, że… jest skuteczna.

Tak, Michael Bertiaux daje nam do ręki potężne narzędzie inicjacyjne, które we wprawnych rękach może okazać się kluczem do prywatnej rozkoszy i oświecenia, wystarczy skorzystać ze wskazówek autora, by przy odrobinie pracy i poświęcenia zacząć zupełnie nowe, lepsze życie. Bez względu na to, jak zabrzmiało poprzednie zdanie, nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym psychoterapeutycznym podręcznikiem w magicznych ciuszkach, jakich pełno na współczesnym rynku ezoteryki. O nie, mili państwo. Jest to kawał pełnokrwistego okultyzmu dla freaków nielubiących ograniczać swej wyobraźni racjonalizmem i scjentyzmem. Autor odrzuca naukowy materializm i z pełną świadomością robi niemalże wykład z filozofii idealistycznej,korzysta z metafizyki robiąc “podkład” pod praktykę. Mam pełną świadomość, że dla niektórych zainteresowanych tematem okultyzmu, może to być ciężkostrawny kawał myśli, który prędzej nadaje się do kosza, niźli poważnej praktyki. Jest to w zasadzie jedyny minus tej książki, będący w zasadzie czynnikiem dyskwalifikującym ją w oczach być może sporej grupy ludzi. Miejmy jednak nadzieję, że ludzi przedkładających zabawę i radość płynącą z poznawania niezwykłych pomysłów Bertiauxa, nad smutne pierdolenie będzie zdecydowanie więcej :)

A praktyka jest zaskakująco prosta! Sposobem w jaki Bertiaux proponuje kontaktować się ze światem duchów, jest ni mniej ni więcej, najprostsza w świecie medytacja. Nie ta, okraszona uczonymi wywodami joginów, lecz najprostsza w świecie aktywność umysłu przynależna każdemu człowiekowi, dostępna w każdych warunkach i o każdym czasie(jako najlepszych nauczycieli medytacji, Bertiaux wymienia koty!). Jedyne czego wymaga autor to konsekwencji w używaniu jej i chęci kontaktu z naszymi duchami, które będą naszymi strażnikami i przewodnikami po krajobrazach Umysłu. Wychodząc z tak prostych założeń, możemy swobodnie eksplorować przestrzenie inspiracji, wiedzy i radości, a w ostateczności osiągnąć oświecenie, bo też i taki cel przypisuje Bertiaux kosmicznej medytacji: zrozumienie, że nasza indywidualna świadomość jest częścią Jednego Umysłu który jest Wszystkim. I tutaj chciałbym wspomnieć o podobieństwach między dziełem Bertiauxa i Spare’a. W obu przypadkach mamy wyłożenie z niezwykłą prostotą największych ezoterycznych tajemnic, jak i dostajemy do rąk niezwykle proste metody urzeczywistniania ukazanych celów. Co ciekawe, Bertiaux upraszcza sprawę kontaktu z duchami(naszymi mocami) jeszcze bardziej niż Spare(który używał do tego celu obrazów i znaków graficznych), opierając się tylko na aktywności mentalnej, unikając jakiejkolwiek zewnętrznej symboliki(poza przykładami rytuałów zaczerpniętych z tradycji Bon-Po, jednak są one opcjonalnie podane przez autora który uważa je za najskuteczniejsze w osiąganiu głębokiej medytacji i transu, lecz nie ma przeszkód by używać do tych celów innych technik).Graficzna oprawa książki jest doskonała. Zespół Okultury stanął na wysokości zadania, okraszając książkę cudnymi ilustracjami Moniki Cichockiej i piękną okładką, będącą jej współautorstwa. I last, but not least, do plusów należy dodać interesujące wprowadzenie do książki, napisane przez tłumacza tegoż grimuaru Bartosza Samitowskiego, rozjaśniające trochę naszą wiedzę o autorze i kultywowanej przez niego tradycji gnostyckiego wudu.

Podsumowując, odradzałbym tą książkę wszystkim ludziom przyzwyczajonym do naukowo psychologicznego dyskursu w okultyzmie(choć w ramach łamania skostniałych przekonań…), natomiast z całego serca polecam ją poszukiwaczom niczym nie ograniczonych umysłowych rozkoszy i poważnej drogi do oświecenia.

Z szacunkiem, Dobek.

okl_kosmiczna_medytacjaM. Bertiaux “Kosmiczna Medytacja” wyd. Okultura 2009

PS. W niedalekiej przyszłości spodziewajcie się kolejnych dwóch recenzji mojego autorstwa, tym razem będą to książki “Visual Magick” Jana Friesa i “Tactical Magick” Setha.

…a cóż to za książka???

Piątek, kwiecień 3rd, 2009

Człowiek “poznający” ery informacyjnej ma stałe zapotrzebowanie na gromadzenie coraz to nowszych wrażeń i doświadczeń. Działając podług zasady “spróbować wszystkiego” by zachować z tego co to dobre i praktyczne dla siebie posługuje się zmianą w sposób dość instrumentalny. Już z pewnością współczesnego okultysty nie zadowala pewien status quo czy to społeczno ekonomiczny, czy to psychologiczny czy wreszcie intelektualny bowiem tego charakteryzuje olbrzymia motywacja heterostatyczna (czyli rozwojowa). Dzięki prężnie rozwijającym się środkom masowego przekazu informacji, mamy dostęp do praktycznie każdej interesującej nas wiedzy. Podobnie i moja otwartość poznawcza cechująca się zapotrzebowaniem na alternatywne formy czy treści pomagające nadać ruch zastałemu światopoglądowi, który o zgroza jest utrapieniem względem stale zmieniających się warunków, odnalazła swoje ujście w ofercie Wydawnictwa 418. Poszukując czegoś co mogłoby by wprawić w twórczy ruch moje procesy myślowe, czegoś co jednocześnie nie byłoby zbyt wymagające intelektualnie przy ciągłym natłoku obowiązków, postanowiłem zaopatrzyć się w książkę Gnostyczne Wudu która stanowi najnowszą ofertę wspomnianego Wydawnictwa. Gnostyczne Wudu o podtytule Księga Czarów autorstwa Estery Ernshow zaciekawiło mnie przede wszystkim ze względu na swoją odmienność, powiedziałbym wyjątkowość, względem oferowanych na ezoterycznym rynku często mniej niż bardziej kompetentnych księgarni ezoterycznych. Alternatywa ta wydała mi się również atrakcyjna ze względu na tematykę jaką porusza, a przynajmniej na którą wskazuje jej tytuł. Poruszając się po paradoksalnie stałych orbitach magii chaosu, psychologii ogólnej, współczesnej cyberkultury zapragnąłem wypuścić moją świadomość w podróż do świata rytuału daleko odrębnego od naszej kultury. Wszak nasi czarni lub czarno-latynoscy kuzyni z pewnością mogą pochwalić się mądrością czarostwa zakorzenioną głęboko w dzikiej i atawistycznej naturze. Postaram się teraz odpowiedzieć czy i na ile znalazłem to czego poszukiwałem.
Image Hosting

Dzięki prężnej i zręcznej realizacji zamówienia Gnostycznego Wudu w bezczasie weszła w moje posiadanie by już od początku cieszyć swoją formą me oczy. Jak widzicie na zdjęciu, książka owinięta jest w dodatkowy papier wieńczony estetyczną pieczęcią z logiem Wydawnictwa 418. Jest to element o którym warto wspomnieć ponieważ przyznam, że to pierwszy raz gdy dostałem tak estetycznie a przy tym klimatycznie zapakowaną książkę, myślę że to naprawdę miłe ze strony ekipy 418. Po kilkuminutowej estetyczno emocjonalnej więzi z tym ciekawym elementem postanowiłem zerwać pieczęć by zapoznać się wreszcie z treścią oczekiwanej przeze mnie książki.

Image Hosting

Na samym wstępie przyznam że o ile można mnie nazwać starym wyjadaczem pasztetu okultystycznego, tak dysponuje stosunkowo znikomym pojęciem nt. wudu. Być może to właśnie także skłoniło mnie do zapoznania się z tą pozycją. W każdym razie przyjrzyjmy się co takiego jest w stanie zaproponować zainteresowanym czytelnikom. Gnostyczne Wudu dalej nazywane Gnozą Batumi jest eklektycznym systemem czarostwa opartym na swego rodzaju holistycznej acz zdychotomizowanej filozofii gnozy. Książka w sposób szeroki odnosząc się do wielu przykładów z dnia codziennego porusza najbardziej przyziemne a przy tym współcześnie często marginalizowane wymiary ludzkiego życia. Zestawia ze sobą śmierć i życie, dobro i zło, informacje oraz entropie - nie stara się jednak ukazywać pomiędzy nimi granic czy wartościować jedno nad drugie, lecz wskazuje ich znaczenie względem równowagi tego co nas otacza. Część teoretyczna książki jest prawdziwie wciągająca i urzeka czymś co nazwałbym prostotą wyważoną trafnością i oczywistością. Autorka w sposób, wydaje mi się, przystępny dla większości - omówiła podwaliny teoretyczne tego co sama nazywa Nową Gnozą, także Gnozą Batumi, czy też Gnostycznym Wudu. Wiedza ta jest oczywiście krótkim koniecznym wstępem, mapą do podróży po równoległych rzeczywistościach “Magii Rozkazów Batumi”. Spora część książki poświęcona jest konkretnym praktykom i działaniom magicznym. Począwszy od mantycznych sztuk astrologii Batumi aż skończywszy na śmiertelnej magii bojowej. Gnostyczne Wudu nie pozostaje także dłużnym wszelkim miłośnikom chemognozy, Ci mogą w niej odnaleźć coś dla siebie. Zarówno książka jak i nurt Nowej Gnozy przesycony jest duchem ekstazy nie tylko transowej lecz także narkotycznej. Dowodem tego są bogate i naprawdę wartościowe opisy doświadczeń mistycznych po LSD, czy Meskalinie. Całość przekazu jest dodatkowo wspierana bogatym studium przypadku które intensywnie wpływa na wyobraźnię czytelnika, sprawiając że książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Przeczytanie całości to kwestia kilku kursów autobusem, bądź jedno wolne popołudnie - jak to było w moim przypadku. Chciałbym jednak powrócić do samej jej treści i tego na ile odnalazłem w niej to czego się spodziewałem odnaleźć.

Przede wszystkim Wudu Batumi - Nowa Gnoza, jest w dość luźny sposób powiązane z Wudu w sensie stricte. Natomiast w zamian jawi się jako alternatywa mogąca wypełnić duchowo egzystencjalną pustkę współczesnego (nowoczesnego) człowieka. Jako filozofia (czy intelektualna gra) jest otwarta na każdy rodzaj wiedzy lub technologii co czyni ją eklektycznym systemem w wielu miejscach podobnym do współczesnej Magii Chaosu. Autorka zaznacza wielokrotnie że “Wudu” w jej rozumieniu to tylko kierunek, bądź postawa dzięki której można zrównoważyć poznanie racjonalne (w tym naukowe) i życiowy pragmatyzm z emocjonalno estetycznym wymiarem naszej duszy. To postawa ku światu, podkreślająca aktywną rolę człowieka w procesie kreowania rzeczywistości równoległych (jedno z centralnych zagadnień Magii Rozkazów Batumi), czy kreowania Losu. Ciekawym się zdaje fakt że pod Księgę Czarów podszyte są również istotne problemy orientacji poznawczej stechnicyzowanego człowieka. Powszechna wiara i uznanie poznania naukowego w świetle realnych rozmyślań jest nieodróżnione od mitu a ludzkie poznanie będące wycinkowym przyjmuje prawdy naukowe na wiarę i trudno mu uświadomić sobie choćby prawa fizyki na zasadzie których działa jego GPS czy TV. Mimo że część teoretyczna kilkakrotnie ze sobą się gryzła zwłaszcza w kwestiach absolutu czy ontologii to całkiem spełniła swoje zadanie poruszenia moich procesów poznawczych.

Po tak przyzwoitej części teoretycznej można by się spodziewać równie mocnej strony praktycznej Magii Rozkazów Batumi (magia ta bazuje na wydawaniu poleceń transcendentnym aspektom rzeczywistości - celem uformowania jej zmiany). Niestety w tym względzie zawiodłem się trochę. Być może mentalność człowieka zachodu uniemożliwiła mi przyjęcie prostoty zabiegów latynoamerykańskich magów, aczkolwiek wiele z rozwiązań przedstawionych w Gnostycznym Wudu wydało mi się z goła chybionych. Zagadnienia astrologii Batumi, będącej “dopełnieniem”- przeciwieństwem astrologii wywodzącej się z rodzimego kręgu kulturowego a przy tym spłyconym do samego opisu tendencji rozwojowych jest oryginalnym pomysłem, ale chyba dość mało praktycznym. Podobnie jak mantyczna sztuka korzystania z wyroczni Batumi aby za pomocą kamyka i planszy - w sposób losowy określić jaką się ma osobowość. Wydaje mi się że już prościej przeczytać odpowiednie opisy i wybrać typ odpowiadający najbardziej. Magia bojowa natomiast już wypadła nieco lepiej. Całkiem konkretna i prosta - czasami do bólu ;) W Gmostycznym Wudu przedstawione zostało aż 12 formuł używania magii destrukcyjnej. Ostatnim elementem praktycznym poruszanym w książce była “Demonologia Osobowości” w której znowu na podstawie losowego przydziału określało się pod panowaniem jakiej demonicznej manifestacji Ciemnego pierwiastka rzeczywistości (nazywanego TUM) jest adept - co też myślę swobodnie można by określić samemu na drodze wglądu.

Mimo, że studium przypadku i opisy wizji czyta się jak dobrze skonstruowaną powieść, która często zaskakuje zwrotem akcji, przypominając nam historie rodem z Archiwum X trudno czasami powiązać je z głównym wątkiem, nurtem Nowej Gnozy, chyba że wyraźnie jest to wskazane.

Propozycja Wydawnictwa 418 jest jednak książką o której trudno mi nie wyrażać się dobrze, ponieważ ma ona swoje mocne strony o których wspomniałem. Jako taka zachęca przede wszystkim do twórczej wręcz artystycznej postawy wobec życia. Także z pewnością ma ona pewną wartość kolekcjonerską - biorąc pod uwagę fakt wysokiej jakości wydania. Wszystkim zainteresowanym alternatywą magii chaosu spod znaku New Age mogę polecić lecz bardziej jako odskocznię i swego rodzaju popołudniowy sen. Sen równoległego świata Magii Rozkazów Batumi. Takiej Magii Chaosu pochodzącej ze świata alternatywy która zrodziła się na gruncie gdzie nie było ani Spare’a, ani Sherwina, ani nawet Carrolla czy Hine’a (ojców Magii Chaosu).

Wszystkim zainteresowanym polecam zapoznanie się z tą pozycją (Gnostyczne Wudu), natomiast osoby które już miały przyjemność poznać treść tej książki zapraszam na forum celem podzielenia się opinią na jej temat.
Image Hosting

Recenzję sporządził na wasze potrzeby,
011111000

Nowa pozycja Okultury: “Sztuka tworzenia talizmanów” Israela Regardiego

Środa, marzec 18th, 2009

Okultura jakiś czas temu wydała nową pozycję Izraela Regardiego (to już druga, po Dwunastu Stopniach Do Oświecenia, wydana przez wydawnictwo książka tegoż autora), “Sztuka tworzenia talizmanów”.

Regardie był uczniem Wilhelma Reicha i Aleistera Crowleya. A jak rozpisuje się o jego książce wydawnictwo, “Sztuka tworzenia talizmanów to doskonałe wprowadzenie w tajemnice magii talizmanicznej. Regardie opisuje w niej poszczególne etapy tworzenia tych prostych a skutecznych narzędzi magicznych, zgodnie z naukami przekazywanymi w Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku. Czytelnicy tej kwintesencjonalnej książki dowiedzą się jak korzystać, przy tworzeniu talizmanów, z kwadratów magicznych, tattw, symboli astrologicznych i geomantycznych, z troską o artystyczny wymiar sztuki magicznej.”

Nakład jest ograniczony do 900 egzemplarzy, więc zainteresowani powinni się od razu udać pod podany link:

http://okultura.pl/sztuka_tworzenia_talizmanow.htm

    Kategorie

    Archiwa

    Mind Cloud

    RSS Portal

    RSS Forum

    • Wystąpił błąd; prawdopodobnie kanał chwilowo nie działa. Spróbuj ponownie później.