feed-image RSS

Posty o tagu ‘okulltyzm’

Toplista na poziomie

Niedziela, czerwiec 14th, 2009

W polskim ezonecie trzeba trochę pozytywnego fermentu!
Z racji zwiększającej się potrzeby w polskim internecie na dostarczanie okultystycznych idei na pewnym poziomie, postanowiłem stworzyć toplistę która by mogła to wszystko ogarnąć, będąc jednocześnie pozbawiona pełnych syfu new age’owych stron, jebanych wróżek czy innego ścierwa :) Każdy poważny i niepoważny okultystyczny-kontrkulturowy projekt na pewno doczeka się tam miejsca.
Do dodawania się zapraszam właścicieli portali, blogowiczów, dyskordiańskich papieży ze stronami swoich koterii, wydawnictwa oraz całą masę innych zakręconych projektów które łapią się pod wyżej wymienione kryteria. Szefów c.com również zapraszam :D

a o to link

“Zakazana wiara” - recenzja

Sobota, czerwiec 13th, 2009

Od paru lat o gnostykach i gnostycyzmie robi się coraz głośniej, głównie za sprawą książki i filmu “Kod Leonarda da Vinci” czy Ewangelii Judasza. Na początku moich duchowych poszukiwań mocno również byłem mocno wgryziony w temat, był moją ogromną fascynacją.Później jakoś to osłabło, lecz teraz zauważam u siebie wznowione zainteresowanie tą tematyką. Jak z nieba spadła mi książka pt. “Zakazana wiara” którą ujrzałem przechodząc się niedawno po księgarni. To rzadko spotykane, aby natrafić w całym szambie które zalewa rynek książek o tematyce religijnej na taką która będzie choć trochę dobra. Po krótkim wglądzie w treść postanowiłem ją kupić, takoż powędrowałem do domu
ciekawy co mnie czeka.

Trochę się bałem, że okaże się to kolejną pułapką, gniotem wydanym na fali popularności książek Dana Browna, lecz szczęśliwie się zawiodłem: Richard Smoley wykonał kawał dobrej roboty. Mamy tu do czynienia z doskonałym popularnonaukowym dziełem opatrzonym wieloma cennymi i inteligentnymi dygresjami i bardzo sceptycznym, lecz zostawiającym pole do działania wyobraźni podejściem.Jest to historyczny rys rozwoju myśli gnostyckiej przedstawiony trochę po łebkach, ale myślę, że wymagała tego forma tego wydawnictwa, które z założenia nie miało być wgryzaniem się w poszczególne doktryny w celu wyjaśniania teozoficznych zawiłości, lecz przedstawieniem ich w jako część rozwoju myśli.Mamy więc podróż przez starożytny Egipt, pierwsze lata naszej ery kiedy religijny i społeczny klimat przypominał naszą obecną rzeczywistość oraz późniejsze czasy i doktryny na które wpływ miała myśl gnostycka: kabałę,średniowieczne herezje, renesansowy hermetyczny okultyzm, różokrzyż, masonerię(pisząc o lożach masońskich Smoley wspomniał o loży Iluminati założonej przez znanego wszystkim Adama
W.Czy to przypadek, że wspomnienie o niej znalazło się na stronie 223 razem ze wspomnieniem o R.A Wilosnie i trylogii Iluminatus? :D ) aż po teozofię i odrodzenie gnozy w XIX wieku głównie przez działalnść G.R.S Mead’a który przełożył na angielski dzieło Pistis Sophia i starał się pisać o gnozie nie z punktu widzenia akademickiego dyskursu, ale jako o duchowej ścieżce którą można współcześnie podążać.Dziwi mnie trochę, że autor wspomniał w tym kontekście o Bławatskiej i teozofii, lecz nie napisał nic o zakonie Złotego Brzasku czy Aleistrze Crowleyu(choć jego nazwisko raz pada w książce) który wręcz na pewno miał wspólnego zdecydowanie więcej z gnozą i gnostycyzmem w jakimkolwiek sensie, niż madame Bławatska.Autor kończy swoje rozważania przypominając nam o postaciach Williama Blake’a czy Jakuba Boehme pisząc o nich jako o swego rodzaju “duchowych” kontynuatorach gnostyckiej filozofii, bo o historycznej ciągłości przekazu nie może być mowy.Dostajemy też garść informacji o gnostyckich inspiracjach w dziele C.G Junga, Philipa K. Dicka (szczególnie trylogia VALIS) i w filmie Matrix.

Na sam koniec autor pozwolił sobie na wyśmienite moim zdaniem rozważania na temat gnostyckiego Demiurga który wraz z archontami według autora miałby być symbolizacją naszy własnych ograniczeń poznawczych i słabości.Równie ciekawe są podrozdziały o nowo narodzonych chrześcijanach i ich doświadczeniach do których autor podchodzi baardzo krytycznie, wręcz kpi.Zafascynowała mnie też teoria Wouter J. Hanegraffa, badacza historii filozofii hermetycznej, którą przytacza Smoley: mianowicie Hanegraff uważa, że Zachodnia cywilizacja wyrasta z trzech korzeni: rozumu(którą reprezentuje instytucjonalna nauka), wiary (instytucjonalne chrześcijaństwo) i gnozy która naucza, że “do prawdy można dotrzeć jedynie poprzez osobiste, wewnętrzne objawienie… Ta “wewnętrzna wiedza” nie może zostać przekazana za pomocą dyskursywnego języka (który sprowadziłby ją do zwyczajnej racjonalnej wiedzy). Nie może być też przedmiotem wiary… ponieważ jedynym autorytetem, jaki posiada, jest autorytet osobistego, wewnętrznego doświadczenia “.Dochodzimy do konkluzji, że historia Europy jest zdecydowanie dominowana przez wiarę i rozum które nawzajem się zwalczają bądź współistnieją. Gnoza natomiast jest nieuznawana przez obie formy myśli(była spychana do podziemia i tam egzystowała i nadal egzystuje): przez wiarę ponieważ nie opiera się na religijnym doświadczeniu z drugiej ręki i dogmaty wiary, przez rozum ponieważ jest “irracjonalna” i antyautorytarna(bądź co bądź wiara w autorytety to ciągle żywa część środowiska naukowego).Konkludując, Hanegraff uważa gnozę za przejaw typowej zachodniej kontrkultury.

Być może gdyby za taką tematykę zabrał by się mniej zdolny autor, otrzymalibyśmy prawdziwy misz-masz i gniota kiepskiej wartości, lecz Smoleyowi wyszło to bardzo dobrze, widać, że facet zna się na tym o czym pisze, tak więc każdy posiadający intelektualne rozeznanie w ezoterycznych tradycjach zachodu będzie czuł się jak u siebie w domu.Autor nie rozpisuje się na temat swych duchowych doświadczeń, lecz tu i ówdzie zostawia tropy świadczące, że i samo gnosis nie jest mu obce…
“Zakazaną wiarę” czyta się piekielnie dobrze i myślę, że każdy choć odrobinę zainteresowany tematem wchłonie wiedzę tam zawartą niczym gąbka i będzie chciał więcej.Jedynym problemem o którym już wspomniałem, to fakt iż Smoley zdaje się skakać tylko po poszczególnych tematach, nie zagłębiając się na dłużej. Lecz na jego obronę trzeba przyznać, że po prostu tak musiał by przekaz zachował czytelność i spoistość. Kończąc, uważam, że ta książka to świetny punkt do rozpoczęcia swej przygody z wspaniałym światem gnostyków jak i być może stanie się motywatorem do duchowych poszukiwań w najlepszym tego słowa znaczeniu.

“Zakazana wiara” Richard Smoley

wyd. Albatros 2007zakazana

Hexentanz, czyli perełka.

Piątek, luty 6th, 2009

Czasem w otchłaniach internetu człowiek-ciemność, znajduje prawdziwe cuda.Dla mnie jako fana różnego rodzaju dark ambientow, czy szerzej mrocznych rodzajów muzy oraz oczywiście pilnego studenta( :)) doktryn okultystycznych i fascynata “sabbatycznej” czy “wiedzmiej” galezi Sztuki, prawdziwym kopem w dupę było spotkanie z projektem Hexentanz.Muzykom udało się stworzyć kawał dobrej, klimatycznej muzyki z pod znaku ritual ambientu, chciano oddac klimat średniowiecznych sabatów czarownic i ogólnie klimat czarnomagicznych rytuałów.I się kurwa udało.

Jednym z ludzi odpowiedzialnych za Hexentanz, jest Michael Ford, dzielny teksanski okultysta znany z regularnego dostarczania “czarnego”  occu stuffu,  głodnym dzieciom mroku.

Dobre jako podkład pod jakąś pracę rytualną, dobre jako podkład pod sex, dobre do posłuchania i zagłębienia się w czystą, okultystyczno-muzyczna ekstazę.

Linki do dwóch albumów, Nekrocraft:  http://rapidshare.com/files/175214580/H3X3NTANZ_N3krocraft3.rar

oraz Sabbat Comes Softly: http://rapidshare.com/files/179604177/H3×3nt2nz-Th3S2bb2thC0m3sS0ftly.rar

Hasuo do obu paczek: exu156

Żeby być szczerym i miłym do końca, dostaniecie link do prawdziwego skarbca podobnej muzyki: http://deathlust.blogspot.com/

    Kategorie

    Archiwa

    Mind Cloud

    RSS Portal

    RSS Forum

    • Wystąpił błąd; prawdopodobnie kanał chwilowo nie działa. Spróbuj ponownie później.