zloty

Zrobię tutaj krótkie podsumowanie zlotów, które odbyły się w moim wypadku między 16 lipca (spotkanie w warszawie z Kadrianem) a 4 sierpnia (powrót z Woodstocku).
Zaczynając od soboru w Bieszczadach: początkowo praktycznie nic się nie działo, pływaliśmy łódką po jeziorze, ryt wpływający na sen etc. Później pojechaliśmy gdzieśtam i zaczęło się coś konkretniejszego, m.in. ryt Dionizosa-Saturna, podczas którego Saturn i Dionizos mięli się zjednoczyć w Panie i osiągnąć harmonię, a w rezultacie powstał wielki rozpierdol. Zaraz po tym rycie praktycznie wszyscy się pokłócili. Zlot został przeniesiony do Ustrzyk, gdzie 417 przeprowadził warsztaty z komunikacji.
W założeniu miałam stamtąd jechać do domu, ale niezbadane są wyroki chaosu i w rezultacie trafiłam początkowo do Nysy, gdzie spotkałam się z Ophielem oraz Tabionem, następnie zaś przeniosło mnie do Wrocławia na zlot v1.2.
Co było we Wrocławiu to było, generalnie wyjebane. ;>
Po Wrocławiu był z kolei Woodstock, gdzie było w chuj magów xaosu, tudzież innych indywidualności. Oczywiście jak to na każdej wiosce chaosu na Woodstocku musieliśmy spierdolić pogodę a potem ją naprawiać, więc przemoczyło nam wszystkie rzeczy. Na samym Woodstocku najciekawsze było chyba pójście na mszę oraz rozmowy z przystankiem Jezus.

Jako że nie chce mi się więcej pisać krótko podsumuję: w bieszczadach fajnie, pokazaliśmy, że jak chcemy umiemy się zorganizować.
Nysa+Wrocław: zajebista wyjebka oraz rozmowy. A, i robienie horoskopu :>
Woodstock: jak co roku :D