Start > Mindhacking > Praktyka > Zrób to kurwa!, czyli jak znalazłem xaocką technikę w psychoterapii i co z nią zrobiłem.

Logowanie



Kto jest On-Line?

Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości 

Statystyki

Użytkowników : 99
Pozycje : 274
Zasoby : 7
Odsłon : 102694
Buty
Perfumy
płytki ceramiczne
amortyzator FORD COURIER (MAGNETI M
Ubieranki
Zrób to kurwa!, czyli jak znalazłem xaocką technikę w psychoterapii i co z nią zrobiłem. Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
Mindhacking - Praktyka
Wpisany przez Frater.417   
Środa, 31 Grudzień 2008 21:04

by Frater Scorpio

Czytelnicy, którzy miewają książki przed oczami, z pewnością kojarzą nurt failozoficzny zwany egzystencjalizmem. Egzystencjalizm, ze swoimi niekiedy sensownymi, a niekiedy debilnymi wywodami, stał się inspiracją dla rozmaitych badaczy psyche, by daleko nie szukać: Jaspersa, Maya czy z najnowszych - Yaloma. Panowie Ci (jak i przynajmniej kilku innych), będąc z jednej strony failozofami, z drugiej psychologami, stali się głównymi mądrymi głowami psychologii egzystencjalnej. Oczywiście nie byłoby sensu nazywać czegoś "psychologią jakąśtam", gdyby nie możnabyło zastosować tego w praktyce. Kładę zatem na stół jedną z najbardziej znanych wersji terapii zaliczanych do tego nurtu: logoterapię Frankla.

Kiedy ponad dwa lata temu rozpoczynałem aktywność w ramach dzieci xaosu, ciemnosci itd, byłem w ostatnich fazach autoterapii osobowościowego neurotyzmu, który to prześladował moje relacje społeczne. Znacie historię (przynajmniej niektórzy): poznałem Nai-to, Raziela i resztę bandy, po czym zwalili się oni do Kielc na Xaocką imprezę w nowym lokum tego pierwszego. Pamiętam z tych zamierzchłych czasów rozmowę, może z pierwszej imprezy, może nie, z Razielem. Miałem wtedy problem z jakimś zabawnym blokiem - bałem się zrobić czegoś i dużo czasu spędzałem na racjonalizowaniu. Nie zrobię tego, bo to głupie, bo to nieodpowiedzialne, bo to niebezpieczne, bo to nie w moim stylu - znacie to wszyscy. W tym mglistym wspomnieniu mówię 248memu, że nie mogę tego zrobić. "Ależ czemu? - odpowiada on. Ja zaczynam żałośnie uzasadniać i usprawiedliwiać, na co on przerywa mi mówiąc: "Ale Scorpio, po prostu zrób to" tonem jak gdyby było to tak oczywiste i proste jak spacer po piwo. Zawiesiłem się, po czym doznałem nagłego przemeblowania umysłu. No tak, przecież wystarczyło przestać unikać, wymigiwać się, znajdować PONAD 9000 powodów, dla których nie warto, nie wolno, nie powinno się tego robić. Wystarczyło po prostu prawdziwie zapragnąć tego i zrobić to! W ten oto sposób opanowałem technikę radzenia sobie z blokami za pomocą brania je na klatę. W mojej późniejszej praktyce wielokrotnie zagościło robienie właśnie tego, co powodowało u mnie pojawienie się jakiejś negatywnej emocji. Jakiś czas później w ramach moich studiów psychologicznych poznałem metody terapeutyczne Wiktora Frankla, człowieka, którego życiowa filozofia była tak diametralnie odmienna od xaockiej, że możnaby w dziurę pomiędzy nimi wsadzić całą dupę Twojej Starej. O dziwo, po chwili refleksji można jednakże zauważyć, że cele jego terapii i cele Xaockiej praktyki są do siebie zbliżone. Pewnie właśnie z tego powodu wśród technik, którymi Wiktor prał mózgi swoich pacjentów, znalazłem stare dobre "po prostu zrób to".

Wracając zatem do Frankla, będę operować jedną z kończyn, więc pominę serce (ontologię dymensjonalną), mózg (założenia antropologiczne) i resztę bebechów. Skupię się na technice nazywanej "intencją paradoksalną". Polega ona dokładnie na tym, co sam sobie zrobiłem. Należy zapragnąć, z własnej woli i decyzji, właśnie tego, co powoduje w nas lęk, strach, obrzydzenie i tak dalej w tych kolorach. A potem co? Zrobić to. Frankl opisuje pacjenta lękowego, który bał się, że suki zgarną go za urojone przekręty finansowe. Co winien zatem chcieć zrobić ów pan? Pójść na komisariat i złożyć na siebie donos. Prawda, że proste? Co ciekawe, Frankl będąc utajonym Xaotą, dewokował sytuację śmiechem. Typowe w użyciu tej techniki jest zastosowanie dużej dawki humoru. Jak? Wiktor polecał robienie sobie jaj z absurdalności sytuacji paradoksalnego pragnienia. Humor pozwala złapać dystans pisał Wiktor. Przypominam sobie, że czytałem coś w ten deseń gdzieindziej. Humor zabija dualizm i odpędza demony pisał Carroll. W kwestii śmiechu mamy zatem swego rodzaju porozumienie.

Prawdopodobnie niektórym z was mogła obić się o uszy podobna technika rodem z behawioryzmu. I owszem, systematyczna desensystyzacja, bo o niej mowa, jest podobna, ale brakuje w niej jednego elementu. W desensytyzacji terapię prowadzi się przy przyzwoleniu pacjenta, choć nie zawsze oznacza to chęć. Intencja paradoksalna opiera się o chęć pacjenta. O silne pragnienie zrobienia czegoś, czego umysł bardzo nie chce zrobić. Wydaje mi się, choć taka hipoteza wymaga badania eksperymentalnego, że wzbogacenie desensytyzacji właśnie o element wolicjonalności podnosi jej skuteczność wielokrotnie. Pewnym wsparciem dla takiego twierdzenia może być tło neurologiczne obu procesów: desensytyzacja odnosi się do teorii uczenia się, a więc do stopniowego przyswajania umiejętności przez układ nerwowy. Intencja paradoksalna opiera się natomiast na dobrze znanej z praktyki okultystom i im podobnym neuroplastyczności i zdolności mózgu do wprowadzania zmian we własnym funkcjonowaniu. Ergo: w pierwszym przypadku czynnik wolicjonalny nie jest pod kontrolą (pewnie z powodu behawiorystycznego poglądu, że pudełko tylko przetwarza dane...), w drugim nie tylko jest pod kontrolą, ale i wspiera proces zmiany.

Oczywiście nie byłoby to Xaockie podejście, gdyby nie pojawiła się opcja upgrade'owania, nieprawdaż? Jak zmiksować tą technikę, aby wynik był nie tylko smaczny, ale i dobrze trzepał?

Moim typem jest zmiana przekonań z paradygmatycznego piractwa. Wróćmy na chwilę do Raziela mówiącego "po prostu zrób to" w taki sposób, jakgdyby była to rzecz prostsza niż masturbacja. Spostrzegawczy czytelnik zauważył już pewnie, że 248my sprzedał mi swoją radę zapakowaną w inną, niż w tamtym czasie moja, ramę. Ja w tamtej sytuacji skorzystałem z tego i spojrzałem na mój problem z jego punktu widzenia. Pamiętam swoją pełną przekonania myśl z tamtej chwili: "Cholera, gdzie ja właściwie widziałem tu problem?". Przeramowanie zdecydowanie ułatwiło przełamanie bloku*. Polecam szukać własnych koktajli, ponieważ zawsze istnieje szansa na multi-hit-combo i fata-ego-lity.

Zastosowanie tej techniki w transgresji głębokich macek ego*** nie jest niestety takie proste. Praktyka na takim poziomie obraca się wokół podważenia pewnych sztywnych założeń i z tego powodu metoda mająca na celu przełamanie pewnego oporu poprzez pragnienie tego, co opór wzbudza wydaje się nie pasować do sytuacji. Bo niby jak miałoby to wyglądać? Pragnąć dualizmu? Możnaby w temacie spekulować, że należałoby pragnąć przeciwieństwa, z którym się akurat nie utożsamiamy, aby zajebać utożsamienie, ale mam wrażenie, że to dziurawa procedura. Rasista miałby zostać murzynem? Podmiot miałby chcieć zostać przedmiotem? Temat wymaga więcej riserczu.

Podsumowując: technika intencji paradoksalnej jest moim kandydatem na najlepszego przyjaciela neurotyka. Niestety, nie jest to śrubokręt do rzeczywistości, który działa w 100% swoich możliwości out-of-the-box. Łatwo wyobrazić sobie osobę uwikłaną w sieć mentalnych blokad związanych z przywiązaniami. Dla przykładu: Wiktor boi się oceny społecznej. Stosując tą technikę powinien zapragnąć zrobić z siebie debila. Tutaj jednakże natrafiamy na kolejny blok - Wiktor boi się konsekwencji. W praktyce Magii Xaosu znamy rozwiązanie - szarfa na oczy i bieg w kierunku ściany na oślep. Czy tak fanatyczne, nieliczące się z konsekwencjami podejście jest do zastosowania dla każdego? Na to pytanie należy odpowiedzieć sobie zaraz po właściwszym pytaniu, które brzmi: chcesz sobie naprawdę pomóc, czy tylko pieprzysz pod nosem, że byś chciał?



* ktoś obeznany w piractwie paradygmatycznym mógłby właściwie powiedzieć, że cała ta technika to tylko specyficzne zastosowanie PP. Mamy tu nowe przekonanie: "chcę to zrobić" i jego wykonanie. Różnicą jest tu zdecydowanie zastosowanie - PP nie służy tylko do łamania wewnętrznych hamulców.

*** wcześniej znane jako duchowość, ale ta nazwa jest chujowa, śmierdzi średniowieczem i brudnymi hindusami, a co najgorsze - jest medialnym strzałem w głowę.


Bibliografia zioms:

http://katpsych.truni.sk/existprob/prispevky/szczuk.html ****

Hall Calvin S., I Lindzey Gardner: "Teorie osobowości"; Wydawnictwo Naukowe PWN, 2001

Doidge Norman: "The Brain that Changes Itself", 2008; http://en.wikipedia.org/wiki/The_Brain_That_Changes_Itself for moar infos

 


**** Polecam zapoznać się z tym artykułem, ponieważ znajdują się w nim w dużym skrócie 2 inne techniki od Frankla. Dla twardzieli: oryginały Wiktora w bibliografii artykułu dr Szczukiewicza.

Zmieniony: Środa, 31 Grudzień 2008 21:54
 
Komentarze (1)
nic dodać nic ująć
1 Poniedziałek, 20 Kwiecień 2009 19:10
Abidail
proste ale jakże ważne ''po prostu to zrób''